Illusion to legenda na Polskim podwórku, jeden z najważniejszych zespołów lat 90 który połączył w sobie grunge'owego ducha kapel z Seattle z bardziej metalowym agresywnym zacięciem w stylu Pantery. Takiej mieszanki oraz energii próżno było szukać gdzie indziej. Niestety zespół nie przetrwał próby czasu, sukces komercyjny nie przełożył się na sukces finansowy. Panowie zajęli się swoimi sprawami a Tomasz Lipnicki założył grające dużo lżejszą muzykę Lipali po drodzę wchodząc również w krótki burzliwy romans z Acid Drinkers, który zaowocował jednym dosyć udanym albumem. Kilka lat temu nastąpiła reaktywacja legendy, nowy album jednak pozostawiał mieszane odczucia, to nie było agresywne Illusion, które rządziło w latach 90, materiał był dziwny, bardziej pasujący do Lipali. Także nic dziwnego że przyszła pora na solidnego agresywnego łupnia w starym stylu.
Anhedonia to bez dwóch zdań powrót do agresywnego metalowego brzmienia z lat 90. Słuchając Lipy ma się wrażenie że czas cofnął się o te kilkadziesiąt lat. Nie ma tu nawet śladu po tym, że ten zespół kiedykolwiek przestał grać. Singiel Kto jest winien? zapowiada czego można się spodziewać na albumie, mamy tu materiał spójny od początku do końca, konsekwentne mocne brzmienie okraszone dosyć posępną ponurą atmosferą która przytłacza słuchacza. Instrumentalnie jest bez zarzutu, gitary tną precyzyjnie niczym skalpel chirurgiczny, Lipa jest w świetnej formie wokalnej co w sumie można było już zaobserwować na ostatnim albumie Lipali. Tomek zawsze był znany z tego że pisał jedne z lepszych i głębszych tekstów na polskiej scenie muzycznej, które pomiędzy wierszami przemycały coś więcej. Nie inaczej jest i tym razem. Nie będę niczego podpowiadał natomiast interpretowanie tego albumu to czysta zabawa, moim zdaniem odnosi się on ogólnie do obecnej atmosfery w kraju która szczerze mówiąc jest negatywna oraz przegnita do cna. Muszę tu też wspomnieć o fenomenalnym Tchórzu który przynosi nieco eksperymentów wokalnych oraz zapewnia ładunek sporej energii.
Energia to generalnie słowo klucz na tym albumie, właśnie takiego albumu potrzebowałem, za dużo obecnie smętnego grania które potrafi swoim patosem uśpić. Co z tego że gdzieś słychać wymiecioną od strony technicznej solówkę skoro jednostajnie nagrany materiał usypia słuchacza. Tutaj tego nie ma, zmiana tempa niczym w najlepszych thrash metalowych klimatach to duża zaleta tego albumu który wali po mordzie nie z otwartej ręki ale zaciśniętą pięścią.
Metamorfoza to już czyste metalowe łojenie którego nie powstydziliby się Acid Drinkers gdy byli jeszcze w formie znanej z Verses of Steel. I te zmiany tempa okraszone świetnym agresywnym wokalem Lipy. Czysta energia, serce jak młot wali i już nie zatrzymasz się. Dokładnie ten utwór to jeden z najmocniejszych momentów tego albumu.
Jeśli ktoś miał wątpliwości czy Illusion jest w stanie jeszcze nagrać coś wartego uwagi, to niech sięgnie po ten album. Panowie mimo swego wieku nadal wiedzą jak nagrać mocny agresywny materiał który trzyma poziom. Trzeba też przyznać że Anhedonia również będzie świetnie brzmiała na koncertach. Taki materiał to czysta energetyczna petarda. Nie ma tu się więcej nad czym rozwodzić. Póki co, to dla mnie najlepszy album który miałem okazję słyszeć w tym roku.
9/10

Komentarze
Prześlij komentarz